2 lata wcześniej:
- Sasuke ubieraj się już bo się spóźnimy!- upominałam uporczywie swojego chłopaka. Szykował się dłużej ode mnie!
- Już jestem prawie gotowy.
- Czekam na Ciebie już 10 minut a Ty mi mówisz, że prawie gotowy! Shannaro!!!
- Uspokój się- powiedział swoim lodowatym tonem. Na nikim wrażenia nie zrobisz- Nie no nie wytrzymam! Wyszłam na zewnątrz by pooddychać świeżym powietrzem. Nie lubiłam gdy mi dogryzał. Po kilku minutach w końcu wyszedł. Weszliśmy do auta i ruszyliśmy na spotkanie.
~~***~~***~~***~~
Patrzyłam to na Sasuke, to na jego brata i nie wierzyłam jak bardzo są do siebie podobni. Itachi był nieco wyższy od brata i miał rozkoszne zmarszczki przy nosie. W jego oczach było widać więcej ciepła niż u mojego chłopaka. Od razu wiedziałam, że ich charaktery się różnią. Starszy brat emanował zupełnie inną energią. Lepszą- podpowiadała moja podświadomość ale szybko to odrzuciłam.
- Wybrałeś sobie śliczną partnerkę do życia, dbaj o nią- posłał mi ciepły uśmiech. Jaki on jest przystojny!- podświadomość nie dawała za wygraną.
- Czego się napijecie?- proponował różne pyszności. Spędziliśmy tam miłe popołudnie...
~~***~~***~~***~~
Nie wiedzieć czemu, rzuciłam się
brunetowi na szyje i zaczęłam szlochać! Itachi był tym
najwyraźniej mocno zaskoczony bo mocno się spiął. Dopiero po
chwili objął mnie i pozwolił się wypłakać.
- Prze.. Przepraszam...- dukałam pociągając jeszcze nosem
- Sakura co Ty tu robisz. Jestem dość mocno zaskoczony. Nie wiem co mam o Tobie myśleć- tłumaczył. Widać było po nim, że jest w szoku- Co z Sasuke! Co Ty ze sobą zrobiłaś najlepszego- powiedział to w końcu a ja nie wytrzymałam.
- Ty myślisz, ze ja...?!- nie mogłam w to uwierzyć- Jak śmiesz!
- Sakura o czym Ty mówisz?!- dopytywał
- Nie udawaj, że o niczym nie wiesz! To Twój braciszek mnie do tego wszystkiego zmusił! Otworzył burdel! Zamknął mnie tam! Bił! Zmuszał do wszystkiego! Zrujnował mi życie!- krzyczałam i wyłam uderzając w jego klatkę piersiową a on mocno mnie trzymał za ramiona bym mu się nie wyrwała.
- Uspokój się bo Hidan zaraz przyleci. Proszę- głaskał mnie po włosach- Uspokój się- szeptał a ja powoli łapałam oddech. Posadził mnie na łóżku i podał chusteczki. Wytarłam nos i zaczęłam mu wszystko opowiadać.
- Itachi patrzył na mnie z
nieodgadnionym wyrazem twarzy. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć.
Czy mi wierzy? Może jest po stronie brata? Sama już nie wiem co
mam myśleć.
- Sakura bardzo mi przykro. Ja
naprawdę o tym nie wiedziałem. Po tym jak wyjechałem za granicę
do pracy, straciłem kontakt z bratem. Gdy wróciłem ignorował
mnie i kazał spieprzać z jego życia. Bolało mnie to bo usłyszeć
coś takiego od własnego rodzonego brata nie jest niczym przyjemnym
ale też nie będę nikogo na siłę trzymał w swoim życiu. Później
tylko słyszałem od Waszych znajomych, że się z nim rozstałaś.
Nic więcej od tamtego czasu mi nie wiadomo. Tak mi przykro-
przytulił mnie a ja znów się rozkleiłam.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się
cieszę, że Cię spotkałam. Mam nadzieję, że nie jesteś takim
skurwielem jak Twój brat.
- Może nie aż takim ale sam nie
mam czystych kart Sakura- gdy to powiedział momentalnie się oda
niego odsunęłam.
- To długa historia. Mogę Ci jakoś
pomóc?- W jego oczach widać było ciepło i współczucie. Lubiłam
go za to. Właśnie to ich różniło. Ta energia przyjemna, którą
czułam za każdym razem gdy odwiedzaliśmy go z Sasuke. Teraz
dopiero widziałam jak bardzo się pomyliłam. Czy moje serce nie
mogło zakochać się w Itachim? Teraz to już nie istotne.
- Tak bardzo się boję! Nic nie
można zrobić. On mnie zabije! Powiedział, że nigdy mu nie
ucieknę. Pamiętam jak mnie strasznie pobił, gdy spróbowałam się
wydostać. Teraz gdy Hidan mnie wypożyczał, to też mi groził, że
jak nie wrócę to mnie znajdzie...
- Uspokój się- przerwał mi- Z
każdej sytuacji jest jakieś wyjście- pocieszał mnie. Spojrzałam
w jego oczy. Były tak głęboko czarne i ciepłe. Poczułam jak
kładzie mi dłoń na policzku- Uwierz mi! Zrobię wszystko by Ci
pomóc. Możesz na mnie liczyć.
- Dziękuję- wyszeptałam. Poczułam
ulgę. W końcu nie musiałam dźwigać tego całego ciężaru. W
końcu komuś się wyżaliłam. Nie sądziłam, że spotkam na
swojej drodze Itachiego.- Chyba powinnam podziękować siwemu
świrowi- zaśmiałam się wycierając twarz z łez. Itachi
popatrzył na mnie pytająco- Gdyby mnie tu nie przyprowadził, nie
spotkałabym Ciebie- wyjaśniłam- A właśnie. Co Ty masz z nim
wspólnego?
- Jesteśmy wspólnikami. Ale nie
mogę Ci zdradzać wszystkich szczegółów. Wybacz.
- Rozumiem. Co mu powiesz?
- Póki co, że jesteś całkiem
dobra w łóżku. A w międzyczasie obmyślę jakiś plan-
Zarumieniłam się na te słowa. Szkoda, że nie mogę się
przekonać czy Ty jesteś dobry-
pomyślałam i szybko odsunęłam od siebie tę myśl. Siedziałam
jeszcze z pół godziny i rozmawiałam z Itachim. Musiałam potargać
trochę włosy, żeby Hidan myślał, że dobrze się bawiliśmy.
- Uważaj na niego Sakura- mówiło Hidanie- Jest dość mocno
pokręcony.
- Zdążyłam już to zauważyć- przyznałam- Niepokoi mnie jego znak
na podłodze. Powiedział, że jak na niego wejdę to będzie musiał
mnie zabić.
- I nie żartował- oznajmił z całą powagą- Hidan jest wyznawcą
Jashina a to dość popierdolona religia. Musi regularnie składać
ofiary- poczułam jak krew mrozi mi żyły. Teraz już całkiem się
boję- Ale nie bój się. Gdyby chciał Ciebie poświęcić zrobił
by to już przy pierwszej okazji pieprząc Cię. Po prostu nie
wchodź na ten znak.
- Zrobiłam się czerwona. Ze złości i ze strachu. Czyżby był do
tego zdolny? Czy to jest powodem jego zmiennego nastroju? Boję się
tego człowieka a jednocześnie tak bardzo mnie podnieca. On jedyny
potrafił mi sprawić przyjemność. Uchiha najwidoczniej zobaczył,
że zaczynam panikować
- Sakura! Na prawdę ręczę za niego. Nie zrobi Ci krzywdy. Jeżeli
kobieta nie jest jego wybranką na ofiarę, ten świr potrafi być
naprawdę niezłym kochankiem. I tylko tyle. Jest w porządku mimo
swoich dziwnych poglądów.
- Jak może być ktoś w porządku zabijając biedne kobiety niczemu
winne?- oburzyłam się- I Ty na to pozwalasz? Nie masz żadnych
obiekcji?
- Sakura
musisz zrozumieć, że w tym świecie robi się gorsze rzeczy. Hidan
poświęca kobiety, które zabijają z zimną krwią swoje własne
dzieci i mężów lub kobiety, które tak jak on są wyznawcami
Jashina i same się na to godzą. Uważam, że w tym pierwszym
przypadku jakby oczyszczał nas świat z pewnego rodzaju syfu. Tak
już jest. Jeśli
się wyróżniasz, jesteś znienawidzony przez innych. Ludzie żyją
otoczeni przez to, co przyjęli za prawidłowe i prawdziwe. Tak
właśnie określają „rzeczywistość”. To wszystko jednak może
być zwykłą iluzją. Generalnie można założyć, że ludzie żyją
w świecie swoich własnych przekonań.[cyt.]-
zamurowało mnie. Gdyby zastanowić się nad tym głębiej, to w
sumie Uchiha i ma trochę racji. Hidan mógłby zrobić mi przysługę
i wziąć sobie na ofiarę tego dupka Sasuke! Wcale bym nie miała
nic przeciwko
- No już zbieraj się. Hidan zaraz przyjdzie. I gdyby pytał to mów,
że byłem lepszy od niego- zaśmiał się żartobliwie a ja
puściłam mu oko. W tym samym czasie do pokoju wszedł siwus.
- Jak tam? Zadowolony- widać było, że jest jakby zazdrosny
- W stu procentach- odezwał się Itachi.
- Świetnie. Możesz przekazać Liderowi, że nie mam zamiaru się
dłużej nią dzielić. Niech sobie sam pójdzie do burdelu po
własną dziwkę- auć. Zabolało. Hidan był wkurzony. Złapał
mnie za rękę i pociągnął.
~~***~~***~~***~~
Zostawię Cię tu na chwilę. Odpocznij i zjedz to co Ci zamówiłem.
Musisz mieć siły na całą noc. Ja muszę coś załatwić. Wrócę
za godzinę. Wyszedł trzaskając drzwiami. A ja wzięłam się za jedzenie.
Byłam strasznie głodna.
~~***~~***~~***~~
- Wstawaj!- znów ten marudny głos Hidana wyrwał mnie ze snu.
Podniosłam się i przetarłam oczy. Musiałam zasnąć po jedzeniu-
Mam dość tych niewyżytych dupków- chodził po pokoju i krzyczał-
O Wielki Jashinie gdybym mógł to bym ich Tobie wszystkich
poświęcił- popatrzył na mnie i szybko się do mnie zbliżył.
Cała się spięłam- Ty sobie wyobrażasz, że oni mają na mnie
haka?- jęczał. Nie wiem czemu ale chciało mi się z niego śmiać.
Jęczał jak małe dziecko, któremu chcą zabrać zabawkę- Deidara
znów chce mi Ciebie zabrać. To ja za Ciebie zapłaciłem! To ja po
Ciebie pojechałem! A oni myślą, że mogą mi Ciebie tak o sobie
zabierać. Ja zaraz zwariuję. Najlepiej będzie jak Cię oddam z
powrotem- Na tę myśl poczułam skurcz żołądka.
- Szczerze mówiąc to ja wolę zostać Twoją dziwką niż tam
wracać- odezwałam się na co Hidan dość mocno się zdziwił.
- Aż
tak Ci ze mną dobrze maleńka?- zapytał a jego w jego oczach
pojawiły się iskierki. Aż tak mi tam
źle-odpowiedziałam
mu w myślach- Jesteś taka słodka- i rzucił się na mnie
brutalnie całując. W bardzo szybkim tempie pozbyliśmy się
ciuchów. Hidan tym razem bez żadnych gier wstępnych wszedł we
mnie i zaczął się dość szybko poruszać. Pragnęłam go tak
bardzo. Tym razem był to szybki ale dość brutalny seks. Pieprzył
mnie tak mocno, że aż brakowało mi tchu.
- Jesteś tylko moja- krzyczał a ja coraz mocniej dyszałam i
jęczałam. Gdybym tylko mogła to naprawdę wolałabym zostać z
nim niż wracać do Sasuke. Nie chcę nawet myśleć o powrocie.
Jestem tu i teraz. Z dzikim Jashinistą... I właśnie dostałam
orgazm!



