czwartek, 2 lutego 2017

4. Nieoczekiwane spotkanie

2 lata wcześniej:

- Sasuke ubieraj się już bo się spóźnimy!- upominałam uporczywie swojego chłopaka. Szykował się dłużej ode mnie!
- Już jestem prawie gotowy.
- Czekam na Ciebie już 10 minut a Ty mi mówisz, że prawie gotowy! Shannaro!!!
 - Uspokój się- powiedział swoim lodowatym tonem. Na nikim wrażenia nie zrobisz- Nie no nie wytrzymam! Wyszłam na zewnątrz by pooddychać świeżym powietrzem. Nie lubiłam gdy mi dogryzał. Po kilku minutach w końcu wyszedł. Weszliśmy do auta i ruszyliśmy na spotkanie. 

~~***~~***~~***~~

- Wybacz za spóźnienie bracie- tłumaczył nas Sasuke- To jest moja narzeczona Sakura, Sakura to jest mój brat Itachi- brunet uścisnął mi dłoń a mi przeszły przyjemne dreszcze po ciele. 
Patrzyłam to na Sasuke, to na jego brata i nie wierzyłam jak bardzo są do siebie podobni. Itachi był nieco wyższy od brata i miał rozkoszne zmarszczki przy nosie. W jego oczach było widać więcej ciepła niż u mojego chłopaka. Od razu wiedziałam, że ich charaktery się różnią. Starszy brat emanował zupełnie inną energią. Lepszą- podpowiadała moja podświadomość ale szybko to odrzuciłam. 
- Wybrałeś sobie śliczną partnerkę do życia, dbaj o nią- posłał mi ciepły uśmiech. Jaki on jest przystojny!- podświadomość nie dawała za wygraną. 
- Czego się napijecie?- proponował różne pyszności. Spędziliśmy tam miłe popołudnie...

~~***~~***~~***~~

Nie wiedzieć czemu, rzuciłam się brunetowi na szyje i zaczęłam szlochać! Itachi był tym najwyraźniej mocno zaskoczony bo mocno się spiął. Dopiero po chwili objął mnie i pozwolił się wypłakać.

- Prze.. Przepraszam...- dukałam pociągając jeszcze nosem
- Sakura co Ty tu robisz. Jestem dość mocno zaskoczony. Nie wiem co mam o Tobie myśleć- tłumaczył. Widać było po nim, że jest w szoku- Co z Sasuke! Co Ty ze sobą zrobiłaś najlepszego- powiedział to w końcu a ja nie wytrzymałam.
- Ty myślisz, ze ja...?!- nie mogłam w to uwierzyć- Jak śmiesz!
- Sakura o czym Ty mówisz?!- dopytywał
- Nie udawaj, że o niczym nie wiesz! To Twój braciszek mnie do tego wszystkiego zmusił! Otworzył burdel! Zamknął mnie tam! Bił! Zmuszał do wszystkiego! Zrujnował mi życie!- krzyczałam i wyłam uderzając w jego klatkę piersiową a on mocno mnie trzymał za ramiona bym mu się nie wyrwała.
- Uspokój się bo Hidan zaraz przyleci. Proszę- głaskał mnie po włosach- Uspokój się- szeptał a ja powoli łapałam oddech. Posadził mnie na łóżku i podał chusteczki. Wytarłam nos i zaczęłam mu wszystko opowiadać.
- Itachi patrzył na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Czy mi wierzy? Może jest po stronie brata? Sama już nie wiem co mam myśleć.
- Sakura bardzo mi przykro. Ja naprawdę o tym nie wiedziałem. Po tym jak wyjechałem za granicę do pracy, straciłem kontakt z bratem. Gdy wróciłem ignorował mnie i kazał spieprzać z jego życia. Bolało mnie to bo usłyszeć coś takiego od własnego rodzonego brata nie jest niczym przyjemnym ale też nie będę nikogo na siłę trzymał w swoim życiu. Później tylko słyszałem od Waszych znajomych, że się z nim rozstałaś. Nic więcej od tamtego czasu mi nie wiadomo. Tak mi przykro- przytulił mnie a ja znów się rozkleiłam.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że Cię spotkałam. Mam nadzieję, że nie jesteś takim skurwielem jak Twój brat.
- Może nie aż takim ale sam nie mam czystych kart Sakura- gdy to powiedział momentalnie się oda niego odsunęłam.
- To długa historia. Mogę Ci jakoś pomóc?- W jego oczach widać było ciepło i współczucie. Lubiłam go za to. Właśnie to ich różniło. Ta energia przyjemna, którą czułam za każdym razem gdy odwiedzaliśmy go z Sasuke. Teraz dopiero widziałam jak bardzo się pomyliłam. Czy moje serce nie mogło zakochać się w Itachim? Teraz to już nie istotne.
- Tak bardzo się boję! Nic nie można zrobić. On mnie zabije! Powiedział, że nigdy mu nie ucieknę. Pamiętam jak mnie strasznie pobił, gdy spróbowałam się wydostać. Teraz gdy Hidan mnie wypożyczał, to też mi groził, że jak nie wrócę to mnie znajdzie...
- Uspokój się- przerwał mi- Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście- pocieszał mnie. Spojrzałam w jego oczy. Były tak głęboko czarne i ciepłe. Poczułam jak kładzie mi dłoń na policzku- Uwierz mi! Zrobię wszystko by Ci pomóc. Możesz na mnie liczyć.
- Dziękuję- wyszeptałam. Poczułam ulgę. W końcu nie musiałam dźwigać tego całego ciężaru. W końcu komuś się wyżaliłam. Nie sądziłam, że spotkam na swojej drodze Itachiego.- Chyba powinnam podziękować siwemu świrowi- zaśmiałam się wycierając twarz z łez. Itachi popatrzył na mnie pytająco- Gdyby mnie tu nie przyprowadził, nie spotkałabym Ciebie- wyjaśniłam- A właśnie. Co Ty masz z nim wspólnego?
- Jesteśmy wspólnikami. Ale nie mogę Ci zdradzać wszystkich szczegółów. Wybacz.
- Rozumiem. Co mu powiesz?
- Póki co, że jesteś całkiem dobra w łóżku. A w międzyczasie obmyślę jakiś plan- Zarumieniłam się na te słowa. Szkoda, że nie mogę się przekonać czy Ty jesteś dobry- pomyślałam i szybko odsunęłam od siebie tę myśl. Siedziałam jeszcze z pół godziny i rozmawiałam z Itachim. Musiałam potargać trochę włosy, żeby Hidan myślał, że dobrze się bawiliśmy. 
- Uważaj na niego Sakura- mówiło Hidanie- Jest dość mocno pokręcony.
- Zdążyłam już to zauważyć- przyznałam- Niepokoi mnie jego znak na podłodze. Powiedział, że jak na niego wejdę to będzie musiał mnie zabić.
- I nie żartował- oznajmił z całą powagą- Hidan jest wyznawcą Jashina a to dość popierdolona religia. Musi regularnie składać ofiary- poczułam jak krew mrozi mi żyły. Teraz już całkiem się boję- Ale nie bój się. Gdyby chciał Ciebie poświęcić zrobił by to już przy pierwszej okazji pieprząc Cię. Po prostu nie wchodź na ten znak.
- Zrobiłam się czerwona. Ze złości i ze strachu. Czyżby był do tego zdolny? Czy to jest powodem jego zmiennego nastroju? Boję się tego człowieka a jednocześnie tak bardzo mnie podnieca. On jedyny potrafił mi sprawić przyjemność. Uchiha najwidoczniej zobaczył, że zaczynam panikować
- Sakura! Na prawdę ręczę za niego. Nie zrobi Ci krzywdy. Jeżeli kobieta nie jest jego wybranką na ofiarę, ten świr potrafi być naprawdę niezłym kochankiem. I tylko tyle. Jest w porządku mimo swoich dziwnych poglądów.
- Jak może być ktoś w porządku zabijając biedne kobiety niczemu winne?- oburzyłam się- I Ty na to pozwalasz? Nie masz żadnych obiekcji? 
- Sakura musisz zrozumieć, że w tym świecie robi się gorsze rzeczy. Hidan poświęca kobiety, które zabijają z zimną krwią swoje własne dzieci i mężów lub kobiety, które tak jak on są wyznawcami Jashina i same się na to godzą. Uważam, że w tym pierwszym przypadku jakby oczyszczał nas świat z pewnego rodzaju syfu. Tak już jest. Jeśli się wyróżniasz, jesteś znienawidzony przez innych. Ludzie żyją otoczeni przez to, co przyjęli za prawidłowe i prawdziwe. Tak właśnie określają „rzeczywistość”. To wszystko jednak może być zwykłą iluzją. Generalnie można założyć, że ludzie żyją w świecie swoich własnych przekonań.[cyt.]- zamurowało mnie. Gdyby zastanowić się nad tym głębiej, to w sumie Uchiha i ma trochę racji. Hidan mógłby zrobić mi przysługę i wziąć sobie na ofiarę tego dupka Sasuke! Wcale bym nie miała nic przeciwko 
- No już zbieraj się. Hidan zaraz przyjdzie. I gdyby pytał to mów, że byłem lepszy od niego- zaśmiał się żartobliwie a ja puściłam mu oko. W tym samym czasie do pokoju wszedł siwus.
- Jak tam? Zadowolony- widać było, że jest jakby zazdrosny
- W stu procentach- odezwał się Itachi.
- Świetnie. Możesz przekazać Liderowi, że nie mam zamiaru się dłużej nią dzielić. Niech sobie sam pójdzie do burdelu po własną dziwkę- auć. Zabolało. Hidan był wkurzony. Złapał mnie za rękę i pociągnął.

~~***~~***~~***~~

Zostawię Cię tu na chwilę. Odpocznij i zjedz to co Ci zamówiłem. Musisz mieć siły na całą noc. Ja muszę coś załatwić. Wrócę za godzinę. Wyszedł trzaskając drzwiami. A ja wzięłam się za jedzenie. Byłam strasznie głodna.

~~***~~***~~***~~

- Wstawaj!- znów ten marudny głos Hidana wyrwał mnie ze snu. Podniosłam się i przetarłam oczy. Musiałam zasnąć po jedzeniu- Mam dość tych niewyżytych dupków- chodził po pokoju i krzyczał- O Wielki Jashinie gdybym mógł to bym ich Tobie wszystkich poświęcił- popatrzył na mnie i szybko się do mnie zbliżył. Cała się spięłam- Ty sobie wyobrażasz, że oni mają na mnie haka?- jęczał. Nie wiem czemu ale chciało mi się z niego śmiać. Jęczał jak małe dziecko, któremu chcą zabrać zabawkę- Deidara znów chce mi Ciebie zabrać. To ja za Ciebie zapłaciłem! To ja po Ciebie pojechałem! A oni myślą, że mogą mi Ciebie tak o sobie zabierać. Ja zaraz zwariuję. Najlepiej będzie jak Cię oddam z powrotem- Na tę myśl poczułam skurcz żołądka.
- Szczerze mówiąc to ja wolę zostać Twoją dziwką niż tam wracać- odezwałam się na co Hidan dość mocno się zdziwił. 
- Aż tak Ci ze mną dobrze maleńka?- zapytał a jego w jego oczach pojawiły się iskierki. Aż tak mi tam źle-odpowiedziałam mu w myślach- Jesteś taka słodka- i rzucił się na mnie brutalnie całując. W bardzo szybkim tempie pozbyliśmy się ciuchów. Hidan tym razem bez żadnych gier wstępnych wszedł we mnie i zaczął się dość szybko poruszać. Pragnęłam go tak bardzo. Tym razem był to szybki ale dość brutalny seks. Pieprzył mnie tak mocno, że aż brakowało mi tchu. 
- Jesteś tylko moja- krzyczał a ja coraz mocniej dyszałam i jęczałam. Gdybym tylko mogła to naprawdę wolałabym zostać z nim niż wracać do Sasuke. Nie chcę nawet myśleć o powrocie. Jestem tu i teraz. Z dzikim Jashinistą... I właśnie dostałam orgazm! 


3. Tego było za wiele

Stałam jak wryta. Jak on śmie! Boję się. Nigdy nie robiłam tego z dwoma facetami! A teraz! Śmiem powiedzieć, że z 1 i pół bo ten blondasek do raczej chłopiec.

- Ile on ma lat?- Spytałam niepewnie
- Spokojnie jest pełnoletni- mówi Hidan
- Nie wierzę! A poza tym....- wstrzymałam się od powiedzenia tego, bo to chyba nie jest dobry pomysł....
- Poza tym co?- Wtrącił się blondyn rozbawiony moimi podejrzeniami
- Poza tym to jest dość obrzydliwe nieprawdaż? Staruszek i nastolatek....- Hidan nie pozwolił mi skończyć. Złapał mnie za ręce i ciągnął mnie ze sobą.
- Za dużo gadasz...- Stwierdził surowo i otworzył drzwi do innego pokoju. Rzucił mnie na łóżko i wyszedł a po chwili wszedł blondas.
- Zabawna jesteś- zaśmiał się- Serio myślałaś, że mógłbym grzmocić jakąkolwiek laskę z tym popaprańcem? Hahahah- śmiał się dalej a ja zrobiłam się czerwona z wściekłości. Co go tak bawi. Serio się wystraszyłam... A poza tym sama ta sytuacja mnie dręczy. Mam z nim uprawiać seks.. I uwierzyć, że jest pełnoletni?
- Ile masz lat?- ponawiam pytanie tym razem prosto do niego.
- 20- odpowiada i wydaje się być w tym szczery- Wiem, że wyglądam młodziutko ale taką mam już naturę- odpowiada spokojnie i ściąga koszulkę. 


Przyglądam mu się uważnie. Jest bardzo ładnie zbudowany, widać, że musi dużo ćwiczyć. Ma długie blond włosy, jedna ich część jest upięta w kucyk. Tak jak Ino ma grzywkę, która zasłania mu pół twarzy i te same piękne niebieskie oczy. Pasowali by do siebie.

- Sakura- wyrywa mnie z rozmyślań- Jestem Deidara- mówi- Rozbierz się
- Ale ja muszę do łazienki- mówię szczerze. Całą drogę Hidan mnie trzymał w aucie
- Dobrze- mówi i pokazuje na drzwi obok- Idź i wracaj do mnie szybko.

Wstaję z łóżka i wchodzę do małego pomieszczenia gdzie znajduje się tylko WC i mała umywalka. Robię to co muszę i wychodzę a Deidara leży na łóżku całkiem nagi. Zaskakuje mnie ten widok. Po wielkości jego męskości jestem w stanie uwierzyć, że jest pełnoletni. Podchodzę do łóżka i zatrzymuję się by się rozebrać. Deidara gapi się na mnie wygłodniałymi oczami. Wchodzę na łóżko i nachylam się nad jego twarzą

- Czego sobie życzysz?- pytam lodowato
- Zajmij się nim na razie- wskazuje na członka a ja wypełniam jego rozkaz.
- Tak suczko ssij- jęczy. Po chwili łapie mnie za włosy i ciągnie tak że muszę się wyprostować- a teraz się nachyl- rozkazuje. Odwracam się tak by być do niego tyłem, klękam i wypinam pupę. Deidara łapie mnie za pośladki i powoli wchodzi we mnie. Czuję mały dyskomfort ponieważ w ogóle mnie nie podnieca. Czyli jednak standard. Jest tak jak ze wcześniejszymi klientami. Dlaczego więc Hidan wywołał we mnie inne doznania? Co takiego w nim jest, że mnie doprowadził do orgazmu?!
- Zaraz dojdę!- Jęknął blondyn i wyszedł ze mnie po czym od razu złapał mnie za włosy i odchylił głowę. Włożył mi do ust swojego członka i doszedł- Taaaak..- Jęknął i opadł na łóżko. 

~~***~~***~~***~~

Deidara zostawił mnie samą w pokoju. Ubrałam się i czekałam cierpliwie na Hidana. Przyszedł po 5 minutach.

- Chodź za mną- nakazał. Szliśmy przez długi korytarz, na którym panował półmrok W powietrzu unosił się dziwny zapach wilgoci zmieszany z dymem papierosowym. Było też strasznie zimno. Jedynie w pokojach było ciepło. Może Hidan oszczędza na prądzie? Zresztą nie wygląda mi to na mieszkanie. Bardziej na bunkier jakiś.
 Doszliśmy do dużego pomieszczenia, w którym na reszcie było jasno. Była to kuchnia. Na środku stał ogromny stół jak dla 10 osób a przy nim pełno krzeseł. Usiadłam na jednym z nich.

- Zrobię Ci herbaty a Ty powiedz mi- popatrzył na mnie łobuzersko- podobało Ci się z Deidarą?- zaskoczył mnie tym pytaniem. Co mam mu odpowiedzieć? Udawać, że tak czy się przyznać? Szlag...
- Yyyyy- Dlaczego pytasz mnie o takie rzeczy?
- Nie ważne już- Nie rozumiem go, co on kombinuje?....
- Zjem coś u Ciebie czy chcesz żebym umarła z głodu?- Czułam powoli jak mój żołądek trawi sam siebie. Przez to wszystko, nie zjadłam rano śniadania i musiałam pieprzyć się z tym blondaskiem... i ta podróż... jestem zmęczona. Jest już około czwartej popołudniu...
- Ach tak! Zapomniałbym!- Wyrwał się nagle jakby z zadumy i zaczął otwierać wszystkie szafki po kolei w szukaniu czegoś do jedzenia. Wyglądał naprawdę zabawnie.
- Nie no na Jashina wszystko zeżrą ci idioci.... - jęczał głową w lodówce. Czyli nie mieszka tu sam? Pomyślałam. W sumie to by wyjaśniało liczbę siedzeń. I Deidarę... o kurde... To ciekawe ile jest tu tych „idiotów”.. Poczułam dziwne ukłucie w brzuchu- Nooo mam! To powinno Ci smakować- krzyczał zadowolony wkładając coś do mikrofalówki. 
- Tylko mnie nie otruj- zażartowałam- Mam Ci służyć dwie doby, potem zresztą możesz mnie zabić, nie mam do czego wracać- powiedziałam ze smutkiem. Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam. Czułam się przy nim taka swobodna... Hidan podsunął mi pod nos talerz na którym były 3 kawałki pizzy.
- Wcinaj nie marudź musisz mieć siłę dla mnie skarbie- pogłaskał mnie po policzku i usiadł naprzeciwko by mi się przyglądać. Zjadłam ze smakiem to co mi dał. Byłam tak głodna, że ledwo mi to wystarczyło.- Wiem, że to mało- odezwał się jakby czytał mi w myślach- Chodź zajmij się mną a wieczorem coś zamówimy.

Wstałam i udałam się za nim do pokoju. Pomieszczenie dość mocno mnie zaskoczyło. W prawym rogu stało duże łóżko jak dla dwóch osób z dwiema metalowymi barierkami u dołu i góry. Ściany były koloru czarnego a na jednej z nich był namalowany białą farbą dziwny znak. Było to koło a w środku trójkąt. Na podłodze dziwnym trafem też się znajdował.

- Aby Ci nigdy do głowy nie przyszło przekroczyć stopą brzegi tego znaku- wyrwał mnie głos Hidana, widział, że się przyglądam.
- Sądziłam, że to jakaś Twoja dziwna ozdoba. Co się stanie jak to zrobię? Zapadnie się- zadrwiłam
- Nie. Ale będę musiał Cię zabić- powiedział zimno i poważnie. Ciarki mi przeszły przez cale ciało. Popatrzyłam na niego z przerażeniem. W jego oczach tym razem pojawiło się coś na wzór szaleństwa. Oblizał wargi. Wystraszyłam się...- No już nie bój się- roześmiał się i podszedł do mnie. Zaskakuje mnie tą zmiennością. Ale jednego jestem pewna. To przestępca. Pewnie przedstawiciel jakieś mafii. A ja muszę być ostrożna. 

~~***~~~***~~~~***~~

Leżałam kompletnie naga na jego łóżku i czekałam na jego ruch. Życzył sobie absolutnego posłuszeństwa. Na skórze zaczęła pojawiać mi się gęsia skórka bo w pokoju nie było za ciepło. Hidan właśnie wyszedł z łazienki i podszedł do łóżka. Był nagi. Lekko się spięłam na jego widok. Było w nim coś co mnie pociągało. A na myśl o tym do czego mnie doprowadził wczorajszej nocy aż zrobiło mi się gorąco. On jedyny potrafił na mnie tak działać.

- Uklęknij na łóżku- powiedział łagodnie a ja to zrobiłam- założę Ci to na oczy- miał w ręku czarną opaskę. Założył mi ją i kazał się odwrócić- Tak będzie interesująco- w jego głosie słychać było podniecenie. Hidan złapał moje ręce i wygiął je do tyłu. Poczułam, że je czymś wiąże.
- Oh...- wyrwało mi się. Poczułam dreszcze podniecenia na ciele. Co się ze mną dzieje?!
- Ciiii- usłyszałam i poczułam jego usta na karku. Cala zesztywniałam. Jego pocałunki lądowały na całej długości mojego kręgosłupa- Połóż się, pomogę Ci- asekurował moje ruchu a gdy leżałam już na łóżku poczułam jego człona przy moich usta. Rozchyliłam wargi i zaczęłam ssać go bardzo delikatnie- Nie ruszaj się!- nakazał i sam zaczął nadawać tępo- Ssij maleńka, taaaak...- czułam się taka obezwładniona, podniecało mnie to strasznie. Sama nie wiem ile czasu to trwało, ale dla mnie mogło trwać wieczność jak i to co się później działo. Hidan zaczął pieścić moje sutki. Drażnił je i ssał a ja oddawałam się temu słodkiemu cierpieniu. Tak bardzo pragnęłam, żeby już we mnie wszedł... Mój kochanek schodził swoimi pocałunkami coraz niżej aż dotarł do mojej kobiecości. Poczułam jego sprawny język na mojej łechtaczce i zwinne palce w środku.
- Hidan!- pisnęłam- proszę...- nie miałam sił mówić
- O co prosisz maleńka?- przerwał na chwilę by wypowiedzieć swoje słowa po czym znów mnie torturował swoimi pieszczotami
- Wejdź we mnie, błagam!- wykrzyczałam
- Przyjemnie Ci?- spytał
- Taak...
- Na prawdę?- przyśpieszał coraz bardziej swoimi palcami
- Prze...Przestań!- kurde blaszka zaraz dojdę!- Błagam! Zerżnij mnie!- nie wierzyłam własnym słowom, że to powiedziałam....
- Z całą przyjemnością!- oznajmił i jednym zwinnym ruchem obrócił mnie na brzuch. Jedną ręką złapał mnie za ręce a drugą włożył pod brzuch zmuszając tym bym podniosła pupę do góry. Po chwili złapał mnie za biodra i wszedł we mnie dość mocno. Pisnęłam z rozkoszy.
- Tak suczko!- klepnął mnie w pośladek, co spotęgowało moje doznania. Jęczałam i pozwalałam na to co robił. Wręcz pragnęłam by robił to szybciej i mocniej. Kręciło mi się w głowie. Jego członek szalał we mnie a ja blisko byłam spełnienia. Poczułam jeszcze kilka dość mocnych klapsów i nagle rozpadłam się na miliony kawałeczków rozkoszy. Trwałam tak w tej błogości aż w końcu poczułam przyjemne rozlewające się ciepło we mnie. Hidan właśnie doszedł i położył się obok mnie ciężko dysząc. Pozwoliłam sobie odpłynąć

~~***~~~***~~~~***~~

- Wstawaj- usłyszałam znajomy mi głos- Nie płacę Ci za spanie!- znów zmiana osobowości? Nie nadążam za nim. Raz zabawny, raz taki męski i pociągający, później zimny jak lód i na koniec dziecinny... Gorzej niż baba w ciąży.
- Już- wstałam z łóżka i popatrzyłam na niego pytająco- Wybacz, że usnęłam- powiedziałam z udawaną skruchą.
- Zaprowadzę Cię teraz do łazienki- szedł i mówił a ja kierowałam się zanim- wykąpiesz się, poprawisz makijaż i założysz to- podał mi reklamówkę- Masz na to godzinę. Jak przyjdę po Ciebie masz być gotowa- powiedział surowo zamykając mnie w łazience.
Z ciekawości zajrzałam do reklamówki i wyciągnęłam to co było w środku. Był to strój pielęgniarki. Co za ironia losu pomyślałam... Jeszcze zanim Sasuke zamknął mnie w burdelu, pracowałam jako pielęgniarka w szpitalu. Położyłam strój w kącie i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Łazienka nie należała do luksusowych. Widać, że ktoś stara się tu sprzątać ale za dobrze się do tego nie dokłada. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Gorąca woda koiła moje zmysły. Zastanawiam się dlaczego właśnie mnie wybrał Hidan. Przecież Ino jest o wiele ładniejsza. Czy chociażby Hinata. W sumie lepiej, że nie wziął Hinaty. Szkoda mi tej dziewczyny. Sasuke ją uprowadził i tak samo jak mnie zmusił do pracy. Jest taka krucha i tak strasznie zamknięta. Boje się o jej psychikę. Jeżeli kiedykolwiek uda mi się uwolnić to na pewno pomogę i jej. Ale czy to w ogóle możliwe? Obmyłam ciało i wyszłam spod prysznica. Powycierałam się i założyłam przygotowany strój. W komplecie były jeszcze białe rękawiczki, pończochy, stetoskop i duża strzykawka z igłą. No ciekawie. Poprawiłam włosy i makijaż i wyszłam z łazienki. Na korytarzu czekał już na mnie Siwowłosy.

- Wow! Wyglądasz...- przerwał i oblizał wargi. W jego oczach widziałam pożądanie- Podszedł do mnie i złapał mnie za tyłek- Już bym się w Tobie zamoczył... Ale muszę się wstrzymać.
- Co mam więc robić?- zapytałam zaskoczona.
- Bądź posłuszna- złapał mnie za rękę i poprowadził do jakiegoś pokoju.

Stanęliśmy przed dużymi drzwiami. Hidan wyglądał na lekko zdenerwowanego.

- To nie jest mój pomysł ale mojego lidera także bądź grzeczna i posłuszna. Rozliczymy się za to oczywiście. Nie sądziłem, że będzie chciał cię poznać.

Czułam jak powoli wszystko się we mnie kotłuje. Kurwa mam tego powoli dość. Jeszcze jego liderka mam zabawiać. Weszłam wkurzona do pomieszczenia rozglądając się za klientem.
Gdy odnalazłam postać w jednej sekundzie zamarłam a serce przestało bić. Nie wierzyłam własnym oczom. 






wtorek, 24 stycznia 2017

2. Propozycja

Obudziła mnie straszna potrzeba udania się do toalety. Wstałam bardzo cichutko nie wiedząc jak zareaguje śpiący obok mnie mężczyzna. Skradłam się na pacach do łazienki, wysiusiałam się po czym ponownie wróciłam do łóżka. Zerknęłam na zegarek. 5:50. Hmm nie opłaca mi się już zasypiać. O 6 mój klient musi opuścić pokój.
Z lekkim niepokojem podeszłam do Hidana i delikatnie szturchnęłam w ramie.

- Na Jashina! Kto mnie budzi tak wcześnie....- jęknął głośno jak rozkapryszane dziecko po czym przerwał- Eeee ach tak! Przepraszam już wstaję.
- Za chwilę wybiję 6 proszę Pana- uśmiecham się do niego niepewnie.
- Sakurko przecież byliśmy na „Ty”- jęknął znowu i przetarł oczy.

 Nie mam zwyczajów zaprzyjaźniać się z moimi klientami. Mówię do nich po imieniu, gdy wyrażą zgodę ale zwykle tylko podczas świadczenia usług. Potem wracamy do „per pan”.

- Rozumiem- ocknął się i wstał z łóżka. Włosy miał potargane. Przeczesał je palcami po czym założył koszulę i resztę garderoby.
Otworzyłam drzwi i puściłam go przodem. Zeszliśmy do holu.
- Chciałbym porozmawiać z Pani szefem- mówi z powagą a ja czuje jak krew odpływa mi z mózgu. O nie! Tylko nie to! Dlaczego! Czyżby chciał poskarżyć się za ten płacz! Jestem skończona. Ręce i nogi zaczynają mi się trząść ale mam nadzieję, że klient tego nie widzi. Podchodzę do recepcji i naciskam na jeden guzik w telefonie.
- Szefie?- mam nadzieję, że nie słychać w moim głosie paniki- Tak. Właśnie chciałby z Panem porozmawiać. ...E tak! Oczywiście!- rozłączam się i zwracam do siwego.
- Zapraszam pana do baru, proszę zamówić sobie kawę na koszt firmy. Szef prosił o 10 minut cierpliwości- wydukałam po czym udałam się do swojego pokoju. 

Kurdę mam tylko 10 minut. Pobiegłam do łazienki, umyłam zęby, poprawiłam makijaż i rzuciłam się na szafę by ubrać coś stosownego. 

- Ok może być- powiedziałam do siebie i założyłam białą koronkową bluzkę i czarne szorty ze skórki. Ubrałam pośpiesznie buty i zleciałam na dół. Sasuke nie mógł mnie zauważyć. Musze tylko słyszeć o czym rozmawiają. Weszłam drzwiami dla personelu do długiego korytarza, który prowadzi do kuchni. Miałam tam zaprzyjaźnionych ludzi także przysięgli mi dyskrecje. Stanęłam przy drzwiach prowadzących za bar i słuchałam.
- Tak więc jest mi niezmiernie miło, że jest pan zadowolony z naszej Sakury. W czym ja mógłbym panu pomóc- mówi uprzejmie Sasuke do klienta. Ten dupek potrafi być uprzejmy. Widzę, że też świetnie potrafi grać
- Chciałbym coś panu zaoferować. Jestem zafascynowany umiejętnościami pańskiej pracownicy, dlatego chciałbym zapłacić za kolejne dwie doby. Licząc już od zaraz- w jego głosie słychać pożądanie. Jestem przerażona. Nie dam rady! Muszę odpocząć.
- Będzie to pana dość dużo kosztować, poza tym dziewczyna potrzebuje przerwy. Może mógłbym zaoferować kogoś innego? Mamy bogaty wybór- śmieje się.
- Nie- mówi Hidan stanowczo- Interesuje mnie tylko ta kobieta. Jestem w stanie zapłacić satysfakcjonującą cenę dla Pana. Proponuję tyle- nie słyszę ile! Szlag by to!

Chwila milczenia? Sasuke się zastanawia. Kurwa nie dam rady! Nie rób tego.

- Oczywiście nie zrozumiejmy się źle. Płacę panu podwójną stawkę i wymagam, by pani Sakura była wyłącznie do mojej dyspozycji przez dwa dni na moim terenie.
- Słucham?!- To ja kurwa słucham! Co takiego!- Nie mogę się na to zgodzić! Pan oszalał. Proszę mi wybaczyć ale nasze podopieczne nie podlegają wypożyczaniu!- Słychać w jego głosie oburzenie.
- Nalegam- mówi spokojnie. Mogę z Panem podpisać każdy dokument potwierdzający bezpieczne dostarczenie dziewczyny na miejsce po upływie określonego czasu a także potroję sumę- Co takiego! Zaraz serce wybuchnie mi z klatki piersiowej. Jestem wściekła! Czego on ode mnie wymaga!
- W takim razie zaryzykuje. Idę po pannę Sakurę. Proszę zaczekać- o kurwa! Biegiem rzucam się do swojego pokoju. Muszę być bardzo szybka by mnie nie zauważył. Na szczęście mi się udało ale strasznie dyszę. I ze zmęczenia i ze złości. Nagle drzwi się otwierają a ja padam na podłogę.
- Co Ty kurwa robisz!?- Pyta zdezorientowany.
- Oh! Wybacz! Ćwiczę codziennie by być w dobrej kondycji- udaję. Podnoszę się i staję przed nim. Zaczynam czuć niepokój.
- Pan Hidan złożył mi ofertę, niestety nie do odrzucenia- mówi a w jego oczach ciskają błyskawice. Robi krok w moją stronę a ja nieruchomieję- Wynajął Cię na dwie doby- mówi przez zaciśnięte zęby.
- Ccco?- dukam- Nie dam rady! Muszę odpocząć... proszę....
- Też mi się to nie podoba tym bardziej, że zabiera Cię do siebie! Ty mała suko czyżbyś coś z nim knuła?!- Prawie krzyczy a ja cofam się automatycznie do tyłu. Sasuke łapie mnie za krtań co sprawia, że zaczynam się dusić
- Prze....przestań! Pr..pr...prosze!
- Znajdę Cię kurwo! Nie uciekniesz mi tak łatwo! Ten kutas podpisze dokument a w raz nim wyrok na siebie. Także rób wszystko by go zadowolić i wracaj do nas kotku!- puszcza mnie a ja opadam na podłogę- Wstawaj i chodź bo czeka na Ciebie.

Posłusznie wstaję łapiąc powietrze i próbuję się uspokoić. Idę za tym skurwielem i oddaję się w ręce Hidana. Mężczyzna prowadzi mnie do auta, zamyka mnie w nim po czym wraca do środka, pewnie po to by podpisać jakieś dokumenty. Po 10 minutach wraca i wsiada do auta.

- No i po krzyku. Na dwa dni jesteś moja skarbie- uśmiecha się po czym wyjmuje z ze schowka kajdanki- Wybacz ale nie chcemy byś mi uciekła. Posłusznie wyciągam do niego ręce a on skuwa je ze sobą. Następnie robi coś co mocno mnie zaskakuje. Nakłada mi na głowę czarny materiał tak, że nic nie widzę- Wybacz, wymogi umowy- i rusza przed siebie.
~*** ~*** ~*** ~

-Sakura!- usłyszałam i wyrwałam się ze snu- Jesteśmy na miejscu.
Nadal nic nie widziałam, mogłam polegać tylko na swoim słuchu. Słyszałam jak Hidan wychodzi z auta i po chwili otwiera drzwi po mojej stronie. Złapał mnie za ramiona i pomógł wysiąść z auta.
- Będę Cię trzymał i prowadził, zaufaj mi- powiedział i ruszyliśmy powoli. Kurwa zaufać mu?! Ha ja nikomu nie ufam! Stawiałam każdy krok ostrożnie i powoli a Hidan ciągle marudził i jęczał, że musimy się tak ślimaczyć. Zachowuje się jak dziecko. Wcześniej był taki męski a teraz.... Zupełnie nie ta osoba.
- Dłużej nie wytrzymam! Na Jashina!- Pisnął i poczułam jak bierze mnie na ręce. Przerzucił mnie jak worek ziemniaków i niesie- Tak będzie szybciej maleńka- i klepnął mnie w pupe a ja pisnęłam. I nagle poczułam tą pustkę w sobie... Jesteś zabawką odezwał się głos w mojej głowie. Poczułam ścisk w żołądku ale nie mogłam pozwolić sobie teraz na płacz. Muszę być silna! Nagle usłyszałam jak Hidan otwiera jakieś drzwi i idzie dalej. Potem kolejne i idzie dalej. Otwiera jeszcze jedne, zamyka je i stawia mnie na ziemię. 

- No w końcu!- jęknął i zdjął mi materiał z głowy. W pomieszczeniu było ponuro więc nie musiałam długo przyzwyczajać wzroku- Usiądź tu i poczekaj na mnie- Wskazał ręką na kanapę i wyszedł. Usłyszałam, że zamknął drzwi na klucz. 

Zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu. Było nie wielkie. Przy jednej ze ścian stała duża kanapa a przy niej szklana ława, na której leżała miseczka z jakimiś przekąskami.
Na lewo od stolika była duża meblościanka a na niej kilka książek. Podeszłam do barku z nadzieją, że znajdę tam coś do picia. Uschło mi w gardle.

- Kurwa sam alkohol- powiedziałam do siebie- A co mi tam, przynajmniej się trochę rozluźnię- wyjęłam szklankę i nalałam sobie do niej whisky. Wypiłam szybko zawartość szklanki i aż się skrzywiłam. Mocne... Po chwili poczułam przyjemne ciepło w brzuchu. Nalałam sobie jeszcze trochę i usiadłam na kanapę tym razem sącząc trunek powoli. Minłęło ok 10 minut i zaczęłam się niecierpliwić. Trochę się boje. Jednak w tym zasranym domu Sasuke byłam bardziej bezpieczna a tu nie ma nikogo. Ten facet może zrobić ze mną wszystko, nawet mnie zabić........... Szlag by to.... Nagle słyszę jak drzwi się otwierają. Ze strachu wstaję na równe nogi i widzę jak Hidan wchodzi do pomieszczenia z jakimś kolesiem... Zamieram i przestaję oddychać.......

- Witaj słońce- uśmiecha się do mnie mężczyzna o niezwykłej urodzie. Nie mogę oderwać od niego wzroku. Wygląda jakby miał 15 lat.
- Hidan chyba czegoś tu nie rozumiem- nie wiem czego to powiedziałam. Jestem w szoku...
- Czego maleńka?- śmieje się zaskakująco szyderczo i podchodzi do mnie- Jesteś moja przez dwie doby i mogę sobie z Tobą zrobić co mi się podoba a w umowie nie było nic co by mi nie pozwalało się z Tobą dzielić z moimi przyjaciółmi.
- Cc....Coo?!- Wkurzyłam się- Ale ja mam umowę na jednego klienta, który płaci nie na dwóch!
- A ja zapłaciłem za Ciebie podwójną stawkę to tak jakby zapłaciło dwóch klientów. Zresztą zamknij się już!

sobota, 21 stycznia 2017

1. Nieoczekiwane doznania

Dzień jak co dzień. Mam na sobie krótką czerwoną spódniczkę. I czerwoną bluzeczkę do pępka. Białe pończochy i czarne szpilki. Minęły dwa miesiące a ja nadal nie przyzwyczaiłam się do tego ubioru. Siedzę w „swoim” pokoju czekając na kolejne zlecenie. Czy jest mi z tym łatwo? Oczywiście, że nie, ale nie jest to najgorsze co w życiu przeszłam. 
 
Z Sasuke poznałam się na urodzinach mojego starego kumpla Kakashiego. Od razu wpadł mi w oko. Zakochałam się w nim i sądziłam, że on to uczucie odwzajemnia. Było nam cudownie ze sobą. Po roku czasu naszego cudownego związku Sasuke zmienił towarzystwo. Zaczął się kumplować z niejakim Orochimaru, z którym prowadził interesy. Jak się później okazało otwierali burdel.

Mój wspaniały, kochający narzeczony (tak, zdążył mi się oświadczyć) coraz mniej poświęcał mi czasu. Zaczął dziwnie się zachowywać. Zrobił się agresywny.
Pewnego dnia sprzątając jego mieszkanie znalazłam małą paczuszkę białego proszku. Nie miałam najmniejszej wątpliwości, że to narkotyki. 
 
Postanowiłam od niego odejść ale nim się spakowałam, Sasuke wszedł do domu i zaczęła się awantura.
To nie była już zwykła kłótnia. Zaczął mnie szarpać aż w końcu uderzył z całej siły w twarz.
Obiecałam sobie kiedyś, że nigdy żadnemu mężczyźnie nie pozwolę się uderzyć a gdyby się coś takiego zdarzyło to odejdę. Tak więc zrobiłam. Sasuke po uderzeniu mnie lekko się uspokoił. Chciał przepraszać ale ja po prostu wyszłam. 
 
Było mi ciężko bo kochałam go ale moja miłość w jednej sekundzie przerodziła się w nienawiść.
Wróciłam do swojego mieszkania i próbowałam na nowo ułożyć sobie życie. 
 
Minęło dwa tygodnie, gdy pewnego dnia Sasuke na nowo pojawił się w moim życiu. Obiecywał, że się zmieni, że mnie kocha, że żałuje. Byłam głupia wybaczając mu. Pozwoliłam by znów mnie oczarował, dałam się mu wywieźć z miasta pod pretekstem nowego życia i zamknąć się w tym burdelu, nazwanym przez niego „naszym nowym domem”. Gdy weszłam do środka było już za późno.
Próbowałam uciec ale wtedy zostałam tak brutalnie pobita, że dochodziłam do siebie tydzień.
Gdy zebrałam siły na nowo i chciałam się wydostać Sasuke w ostatniej chwili się zorientował i na nowo pobił. Połamał mi wtedy żebra i prawą rękę. Miałam obitą całą twarz i pełno krwiaków na ręce. Wtedy się poddałam.

Nie miałam sił. Załamałam się. Zgodziłam się na swój los.
Gdy przyszło mi pierwszego klienta czułam ogromny strach. Ale po pewnym czasie nauczyłam się wyłączać i tak oto nie czuję przyjemności związanej z tym co robię. Nie czuję przyjemności z seksu.

~~***~~***~~***~~

Dzwoni telefon. Zawsze niechętnie go odbieram bo wiem, co to oznacza.

- Tak?- odbieram bez żadnego entuzjazmu 
- Zejdź na dół, masz klienta- odzywa się ciepły głos naszej recepcjonistki. 
- Robi się- odkładam telefon i schodzę do holu.

Przy nie wielkim biurku siedzi niezwykle piękna blondynka. Włosy ma spięte w kucyk, który sięga jej do pasa i grzywkę spadającą swobodnie na jedną stronę twarzy. Ma na sobie fioletową bieliznę i w tym samym kolorze satynową bluzeczkę która okrywa jej ramiona. Na nogach ma fioletowe szpilki i czarne kabaretki.
Gdy podchodzę do biurka blond piękność podnosi głowę i patrzy na mnie swoimi dużymi niebieskimi oczami.

- Witaj Ino- odzywam się pierwsza. Gdzie mój klient? 
- Cześć Sakura. Czeka przy barze.- odpowiada i wskazuje dłonią na siwego mężczyznę siedzącego na barowym krześle- Powodzenia- życzy mi lekko marszcząc brwi i podaje karteczkę. 
- Nie dziękuję- odpowiadam i ruszam ku klientowi.

Już się nie spinam, już się nie boję. Jestem obojętna. Zimna. Zamknięta. Wszystko co robię to gra. Jak w teatrze. Mam swoją rolę.
Gdy podchodzę bliżej mężczyzna odwraca się w moją stronę. Ma na sobie czarną marynarkę a pod nią koszula, która jest odpięta do połowy torsu. Pierwsze co rzuca mi się w oczy to jego naszyjnik. No to ładnie trafił mi się jakiś szaleniec. Włosy ma siwe także oceniam jego wiek na ponad 40 lat. Chodź z twarzy wygląda na 30. Może zbyt szybko osiwiał? W oczach widać dzikość. 
 
- Dzień dobry- witam się z nim i podaję mu dłoń. 
- Dzień dobry- odpowiada ujmując moją dłoń i składa na niej pocałunek- Cóż za piękność, widzę, że dobrze wybrałem- uśmiecha się zawadiacko. 
- Ależ proszę Pana u nas są same dobre wybory- udaję i uśmiecham się do niego- Zapraszam na górę.

Idę pierwsza. Zawsze to robię. Tak nas uczono. Klient patrzy wtedy na nas i podziwia. Poruszam się z gracją kręcąc przy tym lekko biodrami. Otwieram drzwi do jednego z „pokoi przyjęć” i wpuszczam swojego klienta. Zaraz po nim wchodzę ja i zamykam drzwi i naciskam guzik, który sygnalizuje z zewnątrz, że pokój jest zajęty. 
 
- Zna pan zasady?- pytam uprzejmie. 
- Tak, oczywiście. Pani koleżanka poinformowała mnie o wszystkim. 
- Cieszę się bardzo, zatem zapraszam Pana, tu jest prysznic a ja udam się przygotować.

Mężczyzna wszedł do łazienki, a ja odczytałam karteczkę od Ino. Znajduje się na niej nr 4. Zasady są proste. Przychodzi klient, zgłasza się do recepcji. Tam wybiera sobie panią, poznaje zasady a także zgłasza czego oczekuje po czym z góry musi dokonać zapłaty. Każdy mężczyzna zanim zostanie obsłużony ma obowiązek obmycia się pod prysznicem. Jeżeli któraś z nas stwierdziła by, że klient źle się przygotował (mówiąc krótko czujemy nieprzyjemny zapach), mamy prawo odmówić usługi.

- Hmm czwóreczka?- mówię do siebie, gdy w tej chwili klient wychodzi z łazienki rozebrany. 
- Jak ma pani na imię- pyta mnie. 
- Sakura, a Pan? 
- Jestem Hidan i mam ochotę Cię zjeść ślicznotko- uśmiecham się. Każdy klient się tak zachowuje choć ten ma dziwną dzikość w sobie. Podchodzę do niego pewnym krokiem i zarzucam mu ramiona na szyję.
- A więc Hidanie jestem Twoja- Szepczę zmysłowo do ucha a on porywa mnie na łóżko.

Pierwszy raz odkąd tu jestem trafiła mi się 4. Oznacza to, że klient ma mnie dla siebie na całą noc. Może zrobić ze mną co chce a ja muszę na wszystko wyrazić zgodę. Oczywiście jeżeli nie zagraża to mojemu życiu. Musi być nie źle bogaty bo mało kogo stać na taki wydatek.

- Cóż ja bym z Tobą zrobił- odzywa się mi do ucha po czym kładzie dłoń na mojej piersi i lekko ją ugniata. Sięga do zameczka bluzeczki i rozsuwa go. Jego oczom ukazują się moje nagie piersi. Zbliża do nich usta i zagryza mi brodawkę. Muszę udawać, że sprawia mi to przyjemność. Wydaję więc lekki jęk. 
- Tak maleńka- szepcze i zwiedza dłońmi całe moje ciało. 

Podnosi spódniczkę do góry i jednym ruchem zdejmuje ze mnie stringi.

- Patrz na mnie- karze a ja podnoszę głowę- Tak lepiej- mówi i delikatnie wkłada we mnie palec. Udaję, że sprawia mi to przyjemność. 
- Hmmm- mruczy po czym wyjmuje palce ze środka i podnosi się tak by spojrzeć mi prosto w oczy- Jesteś nie gotowa skarbie- o cholerka. Miałam już dzisiaj 3 klientów przed nim i jestem przemęczona a do tego żaden nie sprawia mi przyjemności. Nie jestem wystarczająco wilgotna. 
- Zaraz coś na to wymyślimy- sięgam ręką do szafki nocnej i wyciągam z niej żel nawilżający. 
- O nie maleńka. Ja wiem na czym polega wasza praca- mówi i prostuje się. Siada na łóżku- nie podniecam Cię?- pyta a z jego oczu znika dzikość. 
- Ależ to nie tak Hidanie- próbuję ratować sytuację. Kurwa jeżeli się poskarży, że był ze mnie niezadowolony to oberwę za to od Sasuke- Może zaczniemy inaczej co?- proponuję i klękam przed nim na łóżku. Hidan posłusznie prostuje nogi a ja łapię za jego męskość. Jest niesamowicie duży. Nachylam się i biorę go do buzi. Hidan lekko jęknął. Zaczynam go powoli ssać ruszając przy tym dłonią w górę i w dół. Hidan oddaje się przyjemności. Lewą rękę złapał mnie za włosy by kontrolować moje ruchy a prawą ściska moją pierś i drażni brodawkę. 
- O tak- jęczy i przyciska moją głowę tak, że czuje jego członka w gardle. Dreszcz przechodzi przez moje ciało. O kurwa.- Odwróć się- nakazuje. Posłusznie robię co każe i ustawiam się w pozycji 6/9. 
- A teraz ssij.  

Wkładam jego członka z powrotem do buzi i czuję jak Hidan dotyka mojej kobiecości. Czuję bardzo delikatny dotyk. Jego opuszki palców muskają moje wargi i delikatnie co jakiś czas zahaczając o łechtaczkę. Znów ten dreszcz. Co jest grane. Czy ja się podniecam? Nie możliwe! Tak długo nie czułam tego doznania. W ułamku sekundy czuje żar w podbrzuszu. To uczucie było mi tak tęskne, że nie jestem w stanie dłużej z nim walczyć. 
 
- O właśnie tak, o to mi chodziło- mówi zadowolony i wkłada palce we mnie. Zaczyna nimi ruszać tak rozkosznie, że cała się rozpływam. Nie jestem wstanie ssać dłużej jego członka. Opieram głowę o jego udo i ciężko dyszę i jęczę. Odpływam totalnie. Całe moje ciało drży a serce bije jak szalone. 
Niespodziewanie Hidan przerzuca mną tak, że leżę pod jego ciałem i gwałtownie we mnie wchodzi

- Teraz Cię zerżnę maleńka- dyszy a w jego oczach znów widzę tą dzikość. Tak pragnę tego. 
- Zaczyna się poruszać dość szybko i brutalnie. Nie nadążam. Pragnę się zatracić. Chcę dojść. Tak dawno tego nie czułam. Nie obchodziło mnie nic innego jak osiągnąć orgazm. Wspinałam się coraz wyżej aż w końcu zaczęłam krzyczeć bo moje ciało zalała fala gorąca a ja odpłynęłam w nieodkryte dotąd doliny. Chwilę potem usłyszałam jęk Hidana i poczułam jak kładzie się tuż obok mnie.
- Jesteś boska. Tego mi było trzeba- mówi ciężko oddychając. Ja nie jestem w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa. Serce bije mi jak szalone. Czuję straszliwy ucisk w klatce i nagle... o nieee... nie mogę.... nie!!!! Nie panuje nad sobą. Łzy zaczynają spływać same po policzkach a ja zaczynam szlochać. 
- Eeeeej! Tylko mi tu nie płacz!- jęknął tak dziwnie, że aż się ocknęłam i popatrzyłam na niego w lekkim szoku- Ekhm- odchrząknął- Co Ci się dzieje! 
- Prze...przepraszam!- zerwałam się z łóżka- Bardzo przepraszam!- Obiegłam łóżko i klęknęłam z drugiej strony- Błagam Pana niech Pan niczego nie zgłasza. To się więcej nie powtórzy, nie wiem co we mnie wstąpiło! Niech... 
- Zamknij się w końcu!- przerwał mi a moja szczęka z szoku opadła aż do ziemi. Jeżeli się poskarży Sasuke będę skończona...- Grzeczna dziewczynka- powiedział i znów dzikość zawładnęła jego oczami. 
- Długa noc przed nami a ja płaciłem nie po to byś płakała- Pociągnął mnie za rękę bym weszła na łóżko- a teraz skoro już masz tak słodko otworzone usta to chętnie bym Ci coś tam wpakował- uśmiechnął się złowrogo i włożył członka do mojej buzi- bierz go mała!

  - Długa noc przed nami a ja płaciłem nie po to byś płakała- Pociągnął mnie za rękę bym weszła na łóżko- a teraz skoro już masz tak słodko otworzone usta to chętnie bym Ci coś tam wpakował- uśmiechnął się złowrogo i włożył członka do mojej buzi- ...
Witajcie! Mam  nadzieję, że spodoba Wam się moja historia! 
Piszcie w komentarzach! :) 
~Rin

Prolog


 Cześć. Nazywam się Sakura Haruno. Ciężko pracuję. Bardzo ciężko.
Przyzwyczaiłam się już do tego jak ludzie mnie oceniają. Nie mają zielonego pojęcia, że zostałam do tego zmuszona. Przez życie? Nieee. Może i miałam trudną sytuację materialną ale mogłam iść do normalnej pracy jak inne kobiety. Dlaczego więc wylądowałam w burdelu? Przez jednego frajera, który był mi kiedyś bliski. Dlaczego nie zgłoszę tego na policję? Bo cholernie się kurwa boję! Boję się jego ciężkiej ręki, którą już nie raz poczułam. Boję się znów połamanych kości, poobijanej twarzy. Poparzonych dłoni... Ludziom wydaje się wszystko takie proste! Potrafią oceniać ale żaden nie pomoże!
Szkoda gadać...
Tak więc pracuję jako dziwka...