Obudziła mnie straszna potrzeba udania
się do toalety. Wstałam bardzo cichutko nie wiedząc jak zareaguje
śpiący obok mnie mężczyzna. Skradłam się na pacach do łazienki,
wysiusiałam się po czym ponownie wróciłam do łóżka. Zerknęłam
na zegarek. 5:50. Hmm nie opłaca mi się już zasypiać. O 6 mój
klient musi opuścić pokój.
Z lekkim niepokojem podeszłam do
Hidana i delikatnie szturchnęłam w ramie.
- Na Jashina! Kto mnie budzi tak wcześnie....- jęknął głośno jak rozkapryszane dziecko po czym przerwał- Eeee ach tak! Przepraszam już wstaję.
- Za chwilę wybiję 6 proszę Pana- uśmiecham się do niego niepewnie.
- Sakurko przecież byliśmy na „Ty”- jęknął znowu i przetarł oczy.
Nie mam zwyczajów zaprzyjaźniać się z moimi klientami. Mówię do nich po imieniu, gdy wyrażą zgodę ale zwykle tylko podczas świadczenia usług. Potem wracamy do „per pan”.
- Rozumiem- ocknął się i wstał z łóżka. Włosy miał potargane. Przeczesał je palcami po czym założył koszulę i resztę garderoby.
Otworzyłam drzwi i puściłam go
przodem. Zeszliśmy do holu.
- Chciałbym porozmawiać z Pani
szefem- mówi z powagą a ja czuje jak krew odpływa mi z mózgu. O
nie! Tylko nie to! Dlaczego! Czyżby chciał poskarżyć się za ten
płacz! Jestem skończona. Ręce i nogi zaczynają mi się trząść
ale mam nadzieję, że klient tego nie widzi. Podchodzę do recepcji
i naciskam na jeden guzik w telefonie.- Szefie?- mam nadzieję, że nie słychać w moim głosie paniki- Tak. Właśnie chciałby z Panem porozmawiać. ...E tak! Oczywiście!- rozłączam się i zwracam do siwego.
- Zapraszam pana do baru, proszę zamówić sobie kawę na koszt firmy. Szef prosił o 10 minut cierpliwości- wydukałam po czym udałam się do swojego pokoju.
Kurdę mam tylko 10 minut. Pobiegłam
do łazienki, umyłam zęby, poprawiłam makijaż i rzuciłam się na
szafę by ubrać coś stosownego.
- Tak więc jest mi niezmiernie miło, że jest pan zadowolony z naszej Sakury. W czym ja mógłbym panu pomóc- mówi uprzejmie Sasuke do klienta. Ten dupek potrafi być uprzejmy. Widzę, że też świetnie potrafi grać
- Chciałbym coś panu zaoferować. Jestem zafascynowany umiejętnościami pańskiej pracownicy, dlatego chciałbym zapłacić za kolejne dwie doby. Licząc już od zaraz- w jego głosie słychać pożądanie. Jestem przerażona. Nie dam rady! Muszę odpocząć.
- Będzie to pana dość dużo kosztować, poza tym dziewczyna potrzebuje przerwy. Może mógłbym zaoferować kogoś innego? Mamy bogaty wybór- śmieje się.
- Nie- mówi Hidan stanowczo- Interesuje mnie tylko ta kobieta. Jestem w stanie zapłacić satysfakcjonującą cenę dla Pana. Proponuję tyle- nie słyszę ile! Szlag by to!
Chwila milczenia? Sasuke się
zastanawia. Kurwa nie dam rady! Nie rób tego.
- Oczywiście nie zrozumiejmy się źle. Płacę panu podwójną stawkę i wymagam, by pani Sakura była wyłącznie do mojej dyspozycji przez dwa dni na moim terenie.
- Słucham?!- To ja kurwa słucham! Co takiego!- Nie mogę się na to zgodzić! Pan oszalał. Proszę mi wybaczyć ale nasze podopieczne nie podlegają wypożyczaniu!- Słychać w jego głosie oburzenie.
- Nalegam- mówi spokojnie. Mogę z Panem podpisać każdy dokument potwierdzający bezpieczne dostarczenie dziewczyny na miejsce po upływie określonego czasu a także potroję sumę- Co takiego! Zaraz serce wybuchnie mi z klatki piersiowej. Jestem wściekła! Czego on ode mnie wymaga!
- W takim razie zaryzykuje. Idę po pannę Sakurę. Proszę zaczekać- o kurwa! Biegiem rzucam się do swojego pokoju. Muszę być bardzo szybka by mnie nie zauważył. Na szczęście mi się udało ale strasznie dyszę. I ze zmęczenia i ze złości. Nagle drzwi się otwierają a ja padam na podłogę.
- Co Ty kurwa robisz!?- Pyta zdezorientowany.
- Oh! Wybacz! Ćwiczę codziennie by być w dobrej kondycji- udaję. Podnoszę się i staję przed nim. Zaczynam czuć niepokój.
- Pan Hidan złożył mi ofertę, niestety nie do odrzucenia- mówi a w jego oczach ciskają błyskawice. Robi krok w moją stronę a ja nieruchomieję- Wynajął Cię na dwie doby- mówi przez zaciśnięte zęby.
- Ccco?- dukam- Nie dam rady! Muszę odpocząć... proszę....
- Też mi się to nie podoba tym bardziej, że zabiera Cię do siebie! Ty mała suko czyżbyś coś z nim knuła?!- Prawie krzyczy a ja cofam się automatycznie do tyłu. Sasuke łapie mnie za krtań co sprawia, że zaczynam się dusić
- Prze....przestań! Pr..pr...prosze!
- Znajdę Cię kurwo! Nie uciekniesz mi tak łatwo! Ten kutas podpisze dokument a w raz nim wyrok na siebie. Także rób wszystko by go zadowolić i wracaj do nas kotku!- puszcza mnie a ja opadam na podłogę- Wstawaj i chodź bo czeka na Ciebie.
Posłusznie wstaję łapiąc powietrze
i próbuję się uspokoić. Idę za tym skurwielem i oddaję się w
ręce Hidana. Mężczyzna prowadzi mnie do auta, zamyka mnie w nim po
czym wraca do środka, pewnie po to by podpisać jakieś dokumenty.
Po 10 minutach wraca i wsiada do auta.
- No i po krzyku. Na dwa dni jesteś moja skarbie- uśmiecha się po czym wyjmuje z ze schowka kajdanki- Wybacz ale nie chcemy byś mi uciekła. Posłusznie wyciągam do niego ręce a on skuwa je ze sobą. Następnie robi coś co mocno mnie zaskakuje. Nakłada mi na głowę czarny materiał tak, że nic nie widzę- Wybacz, wymogi umowy- i rusza przed siebie.
~*** ~*** ~*** ~
-Sakura!- usłyszałam i wyrwałam się ze snu- Jesteśmy na miejscu.
Nadal nic nie widziałam, mogłam
polegać tylko na swoim słuchu. Słyszałam jak Hidan wychodzi z
auta i po chwili otwiera drzwi po mojej stronie. Złapał mnie za
ramiona i pomógł wysiąść z auta.
- Będę Cię trzymał i prowadził,
zaufaj mi- powiedział i ruszyliśmy powoli. Kurwa zaufać mu?! Ha
ja nikomu nie ufam! Stawiałam każdy krok ostrożnie i powoli a
Hidan ciągle marudził i jęczał, że musimy się tak ślimaczyć.
Zachowuje się jak dziecko. Wcześniej był taki męski a teraz....
Zupełnie nie ta osoba.- Dłużej nie wytrzymam! Na Jashina!- Pisnął i poczułam jak bierze mnie na ręce. Przerzucił mnie jak worek ziemniaków i niesie- Tak będzie szybciej maleńka- i klepnął mnie w pupe a ja pisnęłam. I nagle poczułam tą pustkę w sobie... Jesteś zabawką odezwał się głos w mojej głowie. Poczułam ścisk w żołądku ale nie mogłam pozwolić sobie teraz na płacz. Muszę być silna! Nagle usłyszałam jak Hidan otwiera jakieś drzwi i idzie dalej. Potem kolejne i idzie dalej. Otwiera jeszcze jedne, zamyka je i stawia mnie na ziemię.
- No w końcu!- jęknął i zdjął mi materiał z głowy. W pomieszczeniu było ponuro więc nie musiałam długo przyzwyczajać wzroku- Usiądź tu i poczekaj na mnie- Wskazał ręką na kanapę i wyszedł. Usłyszałam, że zamknął drzwi na klucz.
Zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu. Było nie wielkie. Przy
jednej ze ścian stała duża kanapa a przy niej szklana ława, na
której leżała miseczka z jakimiś przekąskami.
Na lewo od stolika była duża meblościanka a na niej kilka książek.
Podeszłam do barku z nadzieją, że znajdę tam coś do picia.
Uschło mi w gardle.
- Kurwa sam alkohol- powiedziałam do siebie- A co mi tam, przynajmniej się trochę rozluźnię- wyjęłam szklankę i nalałam sobie do niej whisky. Wypiłam szybko zawartość szklanki i aż się skrzywiłam. Mocne... Po chwili poczułam przyjemne ciepło w brzuchu. Nalałam sobie jeszcze trochę i usiadłam na kanapę tym razem sącząc trunek powoli. Minłęło ok 10 minut i zaczęłam się niecierpliwić. Trochę się boje. Jednak w tym zasranym domu Sasuke byłam bardziej bezpieczna a tu nie ma nikogo. Ten facet może zrobić ze mną wszystko, nawet mnie zabić........... Szlag by to.... Nagle słyszę jak drzwi się otwierają. Ze strachu wstaję na równe nogi i widzę jak Hidan wchodzi do pomieszczenia z jakimś kolesiem... Zamieram i przestaję oddychać.......
- Witaj słońce- uśmiecha się do mnie mężczyzna o niezwykłej urodzie. Nie mogę oderwać od niego wzroku. Wygląda jakby miał 15 lat.
- Hidan chyba czegoś tu nie rozumiem- nie wiem czego to powiedziałam. Jestem w szoku...
- Czego maleńka?- śmieje się zaskakująco szyderczo i podchodzi do mnie- Jesteś moja przez dwie doby i mogę sobie z Tobą zrobić co mi się podoba a w umowie nie było nic co by mi nie pozwalało się z Tobą dzielić z moimi przyjaciółmi.
- Cc....Coo?!- Wkurzyłam się- Ale ja mam umowę na jednego klienta, który płaci nie na dwóch!
- A ja zapłaciłem za Ciebie podwójną stawkę to tak jakby zapłaciło dwóch klientów. Zresztą zamknij się już!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz