czwartek, 2 lutego 2017

4. Nieoczekiwane spotkanie

2 lata wcześniej:

- Sasuke ubieraj się już bo się spóźnimy!- upominałam uporczywie swojego chłopaka. Szykował się dłużej ode mnie!
- Już jestem prawie gotowy.
- Czekam na Ciebie już 10 minut a Ty mi mówisz, że prawie gotowy! Shannaro!!!
 - Uspokój się- powiedział swoim lodowatym tonem. Na nikim wrażenia nie zrobisz- Nie no nie wytrzymam! Wyszłam na zewnątrz by pooddychać świeżym powietrzem. Nie lubiłam gdy mi dogryzał. Po kilku minutach w końcu wyszedł. Weszliśmy do auta i ruszyliśmy na spotkanie. 

~~***~~***~~***~~

- Wybacz za spóźnienie bracie- tłumaczył nas Sasuke- To jest moja narzeczona Sakura, Sakura to jest mój brat Itachi- brunet uścisnął mi dłoń a mi przeszły przyjemne dreszcze po ciele. 
Patrzyłam to na Sasuke, to na jego brata i nie wierzyłam jak bardzo są do siebie podobni. Itachi był nieco wyższy od brata i miał rozkoszne zmarszczki przy nosie. W jego oczach było widać więcej ciepła niż u mojego chłopaka. Od razu wiedziałam, że ich charaktery się różnią. Starszy brat emanował zupełnie inną energią. Lepszą- podpowiadała moja podświadomość ale szybko to odrzuciłam. 
- Wybrałeś sobie śliczną partnerkę do życia, dbaj o nią- posłał mi ciepły uśmiech. Jaki on jest przystojny!- podświadomość nie dawała za wygraną. 
- Czego się napijecie?- proponował różne pyszności. Spędziliśmy tam miłe popołudnie...

~~***~~***~~***~~

Nie wiedzieć czemu, rzuciłam się brunetowi na szyje i zaczęłam szlochać! Itachi był tym najwyraźniej mocno zaskoczony bo mocno się spiął. Dopiero po chwili objął mnie i pozwolił się wypłakać.

- Prze.. Przepraszam...- dukałam pociągając jeszcze nosem
- Sakura co Ty tu robisz. Jestem dość mocno zaskoczony. Nie wiem co mam o Tobie myśleć- tłumaczył. Widać było po nim, że jest w szoku- Co z Sasuke! Co Ty ze sobą zrobiłaś najlepszego- powiedział to w końcu a ja nie wytrzymałam.
- Ty myślisz, ze ja...?!- nie mogłam w to uwierzyć- Jak śmiesz!
- Sakura o czym Ty mówisz?!- dopytywał
- Nie udawaj, że o niczym nie wiesz! To Twój braciszek mnie do tego wszystkiego zmusił! Otworzył burdel! Zamknął mnie tam! Bił! Zmuszał do wszystkiego! Zrujnował mi życie!- krzyczałam i wyłam uderzając w jego klatkę piersiową a on mocno mnie trzymał za ramiona bym mu się nie wyrwała.
- Uspokój się bo Hidan zaraz przyleci. Proszę- głaskał mnie po włosach- Uspokój się- szeptał a ja powoli łapałam oddech. Posadził mnie na łóżku i podał chusteczki. Wytarłam nos i zaczęłam mu wszystko opowiadać.
- Itachi patrzył na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Czy mi wierzy? Może jest po stronie brata? Sama już nie wiem co mam myśleć.
- Sakura bardzo mi przykro. Ja naprawdę o tym nie wiedziałem. Po tym jak wyjechałem za granicę do pracy, straciłem kontakt z bratem. Gdy wróciłem ignorował mnie i kazał spieprzać z jego życia. Bolało mnie to bo usłyszeć coś takiego od własnego rodzonego brata nie jest niczym przyjemnym ale też nie będę nikogo na siłę trzymał w swoim życiu. Później tylko słyszałem od Waszych znajomych, że się z nim rozstałaś. Nic więcej od tamtego czasu mi nie wiadomo. Tak mi przykro- przytulił mnie a ja znów się rozkleiłam.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że Cię spotkałam. Mam nadzieję, że nie jesteś takim skurwielem jak Twój brat.
- Może nie aż takim ale sam nie mam czystych kart Sakura- gdy to powiedział momentalnie się oda niego odsunęłam.
- To długa historia. Mogę Ci jakoś pomóc?- W jego oczach widać było ciepło i współczucie. Lubiłam go za to. Właśnie to ich różniło. Ta energia przyjemna, którą czułam za każdym razem gdy odwiedzaliśmy go z Sasuke. Teraz dopiero widziałam jak bardzo się pomyliłam. Czy moje serce nie mogło zakochać się w Itachim? Teraz to już nie istotne.
- Tak bardzo się boję! Nic nie można zrobić. On mnie zabije! Powiedział, że nigdy mu nie ucieknę. Pamiętam jak mnie strasznie pobił, gdy spróbowałam się wydostać. Teraz gdy Hidan mnie wypożyczał, to też mi groził, że jak nie wrócę to mnie znajdzie...
- Uspokój się- przerwał mi- Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście- pocieszał mnie. Spojrzałam w jego oczy. Były tak głęboko czarne i ciepłe. Poczułam jak kładzie mi dłoń na policzku- Uwierz mi! Zrobię wszystko by Ci pomóc. Możesz na mnie liczyć.
- Dziękuję- wyszeptałam. Poczułam ulgę. W końcu nie musiałam dźwigać tego całego ciężaru. W końcu komuś się wyżaliłam. Nie sądziłam, że spotkam na swojej drodze Itachiego.- Chyba powinnam podziękować siwemu świrowi- zaśmiałam się wycierając twarz z łez. Itachi popatrzył na mnie pytająco- Gdyby mnie tu nie przyprowadził, nie spotkałabym Ciebie- wyjaśniłam- A właśnie. Co Ty masz z nim wspólnego?
- Jesteśmy wspólnikami. Ale nie mogę Ci zdradzać wszystkich szczegółów. Wybacz.
- Rozumiem. Co mu powiesz?
- Póki co, że jesteś całkiem dobra w łóżku. A w międzyczasie obmyślę jakiś plan- Zarumieniłam się na te słowa. Szkoda, że nie mogę się przekonać czy Ty jesteś dobry- pomyślałam i szybko odsunęłam od siebie tę myśl. Siedziałam jeszcze z pół godziny i rozmawiałam z Itachim. Musiałam potargać trochę włosy, żeby Hidan myślał, że dobrze się bawiliśmy. 
- Uważaj na niego Sakura- mówiło Hidanie- Jest dość mocno pokręcony.
- Zdążyłam już to zauważyć- przyznałam- Niepokoi mnie jego znak na podłodze. Powiedział, że jak na niego wejdę to będzie musiał mnie zabić.
- I nie żartował- oznajmił z całą powagą- Hidan jest wyznawcą Jashina a to dość popierdolona religia. Musi regularnie składać ofiary- poczułam jak krew mrozi mi żyły. Teraz już całkiem się boję- Ale nie bój się. Gdyby chciał Ciebie poświęcić zrobił by to już przy pierwszej okazji pieprząc Cię. Po prostu nie wchodź na ten znak.
- Zrobiłam się czerwona. Ze złości i ze strachu. Czyżby był do tego zdolny? Czy to jest powodem jego zmiennego nastroju? Boję się tego człowieka a jednocześnie tak bardzo mnie podnieca. On jedyny potrafił mi sprawić przyjemność. Uchiha najwidoczniej zobaczył, że zaczynam panikować
- Sakura! Na prawdę ręczę za niego. Nie zrobi Ci krzywdy. Jeżeli kobieta nie jest jego wybranką na ofiarę, ten świr potrafi być naprawdę niezłym kochankiem. I tylko tyle. Jest w porządku mimo swoich dziwnych poglądów.
- Jak może być ktoś w porządku zabijając biedne kobiety niczemu winne?- oburzyłam się- I Ty na to pozwalasz? Nie masz żadnych obiekcji? 
- Sakura musisz zrozumieć, że w tym świecie robi się gorsze rzeczy. Hidan poświęca kobiety, które zabijają z zimną krwią swoje własne dzieci i mężów lub kobiety, które tak jak on są wyznawcami Jashina i same się na to godzą. Uważam, że w tym pierwszym przypadku jakby oczyszczał nas świat z pewnego rodzaju syfu. Tak już jest. Jeśli się wyróżniasz, jesteś znienawidzony przez innych. Ludzie żyją otoczeni przez to, co przyjęli za prawidłowe i prawdziwe. Tak właśnie określają „rzeczywistość”. To wszystko jednak może być zwykłą iluzją. Generalnie można założyć, że ludzie żyją w świecie swoich własnych przekonań.[cyt.]- zamurowało mnie. Gdyby zastanowić się nad tym głębiej, to w sumie Uchiha i ma trochę racji. Hidan mógłby zrobić mi przysługę i wziąć sobie na ofiarę tego dupka Sasuke! Wcale bym nie miała nic przeciwko 
- No już zbieraj się. Hidan zaraz przyjdzie. I gdyby pytał to mów, że byłem lepszy od niego- zaśmiał się żartobliwie a ja puściłam mu oko. W tym samym czasie do pokoju wszedł siwus.
- Jak tam? Zadowolony- widać było, że jest jakby zazdrosny
- W stu procentach- odezwał się Itachi.
- Świetnie. Możesz przekazać Liderowi, że nie mam zamiaru się dłużej nią dzielić. Niech sobie sam pójdzie do burdelu po własną dziwkę- auć. Zabolało. Hidan był wkurzony. Złapał mnie za rękę i pociągnął.

~~***~~***~~***~~

Zostawię Cię tu na chwilę. Odpocznij i zjedz to co Ci zamówiłem. Musisz mieć siły na całą noc. Ja muszę coś załatwić. Wrócę za godzinę. Wyszedł trzaskając drzwiami. A ja wzięłam się za jedzenie. Byłam strasznie głodna.

~~***~~***~~***~~

- Wstawaj!- znów ten marudny głos Hidana wyrwał mnie ze snu. Podniosłam się i przetarłam oczy. Musiałam zasnąć po jedzeniu- Mam dość tych niewyżytych dupków- chodził po pokoju i krzyczał- O Wielki Jashinie gdybym mógł to bym ich Tobie wszystkich poświęcił- popatrzył na mnie i szybko się do mnie zbliżył. Cała się spięłam- Ty sobie wyobrażasz, że oni mają na mnie haka?- jęczał. Nie wiem czemu ale chciało mi się z niego śmiać. Jęczał jak małe dziecko, któremu chcą zabrać zabawkę- Deidara znów chce mi Ciebie zabrać. To ja za Ciebie zapłaciłem! To ja po Ciebie pojechałem! A oni myślą, że mogą mi Ciebie tak o sobie zabierać. Ja zaraz zwariuję. Najlepiej będzie jak Cię oddam z powrotem- Na tę myśl poczułam skurcz żołądka.
- Szczerze mówiąc to ja wolę zostać Twoją dziwką niż tam wracać- odezwałam się na co Hidan dość mocno się zdziwił. 
- Aż tak Ci ze mną dobrze maleńka?- zapytał a jego w jego oczach pojawiły się iskierki. Aż tak mi tam źle-odpowiedziałam mu w myślach- Jesteś taka słodka- i rzucił się na mnie brutalnie całując. W bardzo szybkim tempie pozbyliśmy się ciuchów. Hidan tym razem bez żadnych gier wstępnych wszedł we mnie i zaczął się dość szybko poruszać. Pragnęłam go tak bardzo. Tym razem był to szybki ale dość brutalny seks. Pieprzył mnie tak mocno, że aż brakowało mi tchu. 
- Jesteś tylko moja- krzyczał a ja coraz mocniej dyszałam i jęczałam. Gdybym tylko mogła to naprawdę wolałabym zostać z nim niż wracać do Sasuke. Nie chcę nawet myśleć o powrocie. Jestem tu i teraz. Z dzikim Jashinistą... I właśnie dostałam orgazm! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz